niedziela, 30 czerwca 2013

Jak schudnąć 6 kilo w 35 dni? Biegając

Nie licz BMI

Internet jest dobrodziejstwem naszych czasów - co do tego nie można mieć wątpliwości. Jednak, aby móc korzystać z tego dobrodziejstwa trzeba umieć oddzielić informacje wiarygodne od bzdur, którymi sieć jest naszpikowana "...jak dobra kasza skwarkami" (Konopielka, 1981).
Po ponad półtorej miesiąca w gipsie przytyłem do 86 kg, przy czym moja normalna fizjologiczna masa ciała waha się w granicach 78-81 kg. Czym właściwie jest "normalna masa ciała", jakimi kryteriami należy się posłużyć, aby móc powiedzieć: "ważę tyle ile powinienem". Zapewne 90% "znafcuf" w tym momencie odpowie nam, że współczynnik BMI - czyli iloraz masy ciała przez wzrost do kwadratu - powinien wynosić 20-25. Co więcej, wchodzę na jedną ze stron WWW na której znajduje się kalkulator BMI i widzę zdanie:
"Obliczając BMI możemy określić ilość tkanki tłuszczowej w organizmie." - Zupełny kretynizm! Jak można na podstawie, tak ogólnych informacji jak wzrost i masa cokolwiek określić? To tak jakby pójść do MEDIA MARKT i poprosić 4 kilogramowy laptop w kolorze czarnym - podobno takie są najlepsze ;).
Każdy z nas ma inny typ budowy, inną grubość i gęstość kości, inny stosunek tkanki mięśniowej do tłuszczu. Można mieć BMI w normie, a jednocześnie być napakowanym tłuszczem wewnętrznym. Zainteresowanych tematem odsyłam do google pod hasłem: "Chudy grubas".

Optymalną masę ciała po prostu się czuje.

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, nasz organizm to kawał cwaniaka. Kiedy nie podejmujemy żadnego wysiłku jednocześnie opychając się tysiącami kalorii nie ma wyboru - musi ich nadmiar magazynować w postaci tłuszczu. Gdy jednak damy mu szansę na pozbycie się zbędnego balastu (po chwili buntu ze strony układu ruchowego) bardzo szybko stanie się naszym sprzymierzeńcem w walce o zdrowie. Zmiany będą następować stopniowo i powoli, jednak w pewnym momencie można zaobserwować sygnały jakie nam wysyła. W ten sposób zaczyna się okres miłych niespodzianek:  
"Dziś zdarzyło mi się biec na przystanek i nie dostałem zadyszki!",  
"Winda się zepsuła. Wszedłem na IV piętro po schodach i nawet się nie spociłem!".
Idealnie byłoby spalić tłuszcz nie powodując utraty mięśni, prawda? Niestety, poszczególne typy treningu pozbawiają nas tkanki mięśniowej i tłuszczowej w zupełnie różnych proporcjach.

Liczy się czas i intensywność biegu.

Bieg w zakresie tętna do 75% HrMax gwarantuje najlepsze proporce spalonego tłuszczu do redukcji mięśni.
Ale uwaga - przy założeniu, że bieg trwa co najmniej godzinę. W pierwszym etapie biegania tłuszcz pozostaje niemal nietknięty - podstawowym źródłem dostaw energii są węglowodany (głównie glukoza i niestety - zmagazynowany w mięśniach glikogen!) dopiero po około 20 minut organizm zaczyna stopniowo sięgać po zapasy tłuszczów i pobiera ich coraz więcej. Reasumując - im dłuższy i spokojniejszy jest trening tym więcej tłuszczu spalamy.
Należy więc biegać długo (co najmniej godzinę) i w granicach wysiłku tlenowego (do 75% Hr Max).
Jak rozpoznać, że biegniemy w tętnie do 75%, gdy nie mamy pulsometru? Wbrew pozorom bardzo prosto. Jeżeli podczas biegu możemy rozmawiać i nie dostajemy zadyszki oznacza to, że znajdujemy się w tlenowym zakresie wysiłku - wszystko jest OK. Ja biegałem sam, więc nie mając partnera do rozmów podśpiewywałem sobie. Trenując w ten sposób co drugi dzień przez około miesiąc uzyskałem upragnione rezultaty (w połączeniu z odpowiednią dietą, którą opiszę w najbliższym czasie).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz