sobota, 8 czerwca 2013

Spojrzenie maratończyka

Dziś w Lublinie odbyła się pierwsza edycja Maratonu Lubelskiego. Idea przebiegnięcia 42 km jest dla mnie mniej więcej tak realna, jak podróż na Księżyc. A jednak jeden moment mną dzisiaj szarpnął. Podczas wieczornego treningu widziałem na trasie maratończyka, który wracał z Placu Zamkowego (tam była meta maratonu). Szczupły chłopak po 20-tce, ledwo powłóczał nogami, dziewczyna pomagała mu utrzymać równowagę. Na jego szyi wisiał medal. Okrągły, niewielki kawałek metalu potwierdzający fakt ukończenia zawodów. Lekko błyszczał w świecącym jeszcze słońcu. Mimo, że chłopak ledwo mógł chodzić przez ten krótki moment kiedy go mijałem zobaczyłem w jego oczach wielką radość, poczucie spełnienia.To był niesamowity widok.
Wiem teraz, że też chcę coś takiego przeżyć, poczuć. Zapewne jeszcze nie w tym roku, ale nie odpuszczę. Tak długo jak zdrowie będzie mi na to pozwalało, będę dążył do tego, aby pewnego dnia zostać maratończykiem!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz