wtorek, 16 lipca 2013

Motywacja - biegowe paliwo z naszego umysłu


- Chyba nie dam rady
- Jak to nie dasz... Biegnij!
- Po prostu... Ciężko się robi

- Jaki masz puls?
- 172
- Nie masz zawrotów głowy?
- Nie. Jest OK.

- Czyli z Twoim organizmem wszystko jest w porządku. To Twoja głowa próbuje Cię zaszantażować. Musisz to zignorować, powiedzieć sobie: potrafię. Popatrz na niektórych rywali, którzy biegną za nami. Są młodsi od nas, nie mają nadwagi tak jak my, może nawet dłużej trenują. A jednak - biegną za nami. Wiesz dlaczego?
- Dlaczego?
- Może dali sobie wmówić, że nie podołają? Może psychika postawiła im granice i oni tą granicę zaakceptowali? Musisz być silny, wygrać ze swoją głową. Stań tuż przed granicą swoich możliwości i przekrocz ją.
A teraz biegnij! Nie stracimy już ani jednej pozycji w tych zawodach! -
Te słowa podziałały motywująco na kolegę. Dobiegliśmy wspólnie do mety poprawiając swoje rekordy życiowe.


Po ostatnim biegu zacząłem się trochę zastanawiać nad siłą naszego umysłu. Umysłu, który odpowiednio pokierowany potrafi stać się naszym wielkim sprzymierzeńcem. Co nas motywuje? Co sprawia, że jesteśmy w stanie pokonywać własne słabości? Ktoś biega, bo chce zaimponować dziewczynie, która preferuje aktywny styl życia. Dla kogoś innego bieg jest sposobem na rozładowanie emocji po stresującym dniu w pracy. Jeszcze ktoś inny uwielbia dreszczyk emocji towarzyszący rywalizacji na trasie. Można by tak wyliczać w nieskończoność. Motywów naszych działań jest zapewne tak wiele, jak nas samych. Jedno co nas łączy to wspólny cel - pokonywanie kolejnych kilometrów. Super, kiedy uda się zebrać grupkę osób, którym ten cel przyświeca. Kogoś, z kim można trenować, wspólnie wystartować w zawodach, kogoś kto doda sił w trudnym momencie podczas biegu. Podczas swoich dotychczasowych zawodów z podziwem patrzyłem na zorganizowane grupki biegaczy z Ryk, czy też Lubartowa. Silna chęć pokonywania swoich ograniczeń nie jest jednak magiczną różdżką. W bieganiu cudów nie ma - to wie każda osoba w miarę regularnie trenująca. I w tym znowu przejawia się nasza siła woli. Bieganie wygląda błogo i przyjemnie tylko w reklamach napojów izotonicznych i butów NIKE. W rzeczywistości biegamy w bardzo różnych warunkach pogodowych - w palącym słońcu, czasem w deszczu, niektórzy zapewne nawet zimą podczas padającego śniegu. Zmagamy się z puszczonymi samopas psami, kierowcami samochodów, którzy nie rozumieją, że krawędź jezdni nie należy tylko do nich, niekiedy ryzykujemy nawet otrzymanie mandatu.
A jednak - wbrew wszystkiemu zakładamy dres i pędzimy przed siebie, prowokując dziwne spojrzenia przypadkowo napotkanych osób. I żadna z nich nie będzie bić nam braw. Nie szkodzi... Jak wiele kosztuje nas to wysiłku i jak wiele daje radości zarazem - wiemy tylko my.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz