środa, 3 lipca 2013

Test plastrów na sutki

Poobcieranie sutków do krwi skłoniło mnie do poszukania rozwiązania tego problemu. I jak to zazwyczaj bywa najlepsze metody to te najprostsze. Podczas wczorajszego treningu testowałem plastry. Jednego sutka zakleiłem plastrem papierowym, drugiego materiałowym. Po przebiegnięciu ponad 11 km i powrocie do domu z dużą radością stwierdziłem, że zarówno jeden jak i drugi plasterek spisał się znakomicie. Moim zdaniem minimalnie lepsze są plastry papierowe. Ponieważ są cieńsze pozostają mniej widoczne - nie przebijają się nawet przez przepoconą, przyklejoną do ciała koszulkę. Kolejną zaletą plastrów papierowych jest ich łatwość odklejenia. Odrywając materiałowe czuje się moc ich kleju.
Ostateczny werdykt: plasterek papierowy wygrał i będzie mi towarzyszył w dalszej przygodzie z bieganiem.

Edycja 2015:
W 2015 roku w ręce wpadł mi całkiem ciekawy produkt. Jest to plaster Dermafoil stosowany w szpitalach do przyklejania wenflonu do ręki. Okazał się najlepszym rozwiązaniem z jakim się spotkałem. Plaster trzyma się bardzo mocno, jest niezwykle cienki i nie powoduje żadnych alergii.



2 komentarze:

  1. A ja używam tych materiałowych. Niestety mam trochę moheru na klacie i czasami odrywanie boli ;) A golić klaty nie zamierzam.... mam tem moher od sprzed wojny ;D

    fascik

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja golę włosy na klatce na potrzeby plastrów tylko w promieniu około 3 cm od sutków. Plastry jednak lepiej trzymają się na gołej skórze :)

    OdpowiedzUsuń