sobota, 31 sierpnia 2013

Gdy biegowe marzenia wyprzedzają rozsądek.

Jeśli nie teraz to kiedy pobiec pierwszy maraton.

Decyzja zapadła - biegnę w Maratonie Warszawskim.
Biegam dopiero od 4 miesięcy - to zdecydowanie zbyt krótko, aby ścigać się na dystansie 42 kilometrów - WIEM. Mam za sobą zbyt mało startów powyżej 20 km - raptem jeden przebiegnięty półmaraton nie czyni ze mnie doświadczonego długodystansowca - WIEM. Półmaraton mimo, że przebiegnięty poniżej dwóch godzin i poprzedzony 10-cio tygodniowymi intensywnymi przygotowaniami nie gwarantuje sukcesu na dwukrotnie dłuższym dystansie - WIEM.
Ja to wszystko wiem i w pełni się z tym zgadzam, ale... nie potrafię się powstrzymać!
Bieg maratoński wśród ponad 10 tysięcy zawodników ulicami Warszawy i finisz na płycie Stadionu Narodowego. Czy można wyobrazić sobie lepsze zwieńczenie sezonu biegowego? Sezonu, który zaczął się od złamanej nogi.
Od pewnego czasu głównym celem jest dla mnie pokonanie Maratonu Lubelskiego w przyszłym roku - w tej kwestii nic się nie zmieniło. Będzie to bieg któremu podporządkuję treningi przez zimę i wiosnę, w którym będę chciał wykręcić jak najlepszy czas. Maraton w Warszawie będzie jedynie sprawdzianem moich możliwości. Chcę przekonać się jak to jest przebiec 42 kilometry. Jak poradzi sobie mój organizm, jak psychika. Bogatszy o doświadczenia łatwiej będę mógł przygotować się na Lubelski zarówno pod względem fizycznym jak i w sferze mentalnej. No i w momencie, gdy stanę na linii startu w Lublinie nie będę debiutantem, ale prawdziwym maratończykiem :)

Dziś rano trenowałem po raz pierwszy od Półmaratonu Chmielakowego i po tygodniowej przerwie (problemy z obuwiem) bez większego wysiłku pokonałem dystans półmaratoński w tempie 6:30 (około 9,25 km/h). Faktem jest, że zbyt dużego zapasu energii pod koniec nie miałem jednak wydaję mi się, że obniżenie średniej prędkości o 1 km/h powinno pomóc. Następny tak duży trening planuję wykonać za tydzień wówczas sprawdzę, czy prędkość 8,3 km/h jest dla mnie na tyle optymalna, aby przebiec nią większość (lub cały) maraton.

Do Maratonu Warszawskiego pozostało 4 tygodnie...

3 komentarze:

  1. Co by tu napisać :) skoro wiesz że to raczej nie za dobry pomysł... :) może jakiś fajny maraton wiosenny znajdź? Bo Warszawa rzeczywiście ma super maraton (biegłem w zeszłym roku) ale boję się że na tym etapie to będzie bolesne doświadczenie.. Na pewno duch zwycięży ciało ale ciało się zemści :) ja biegałem 9 miesięcy regularnie przed debiutem, myślę że to zwykle wystarcza. 5 miesięcy niektórym wystarczy ale chyba potrzebujesz jeszcze troche treningu żeby potem dobrze wspominać debiut. Zresztą jak cię bieganie wciągnęło to i tak pobiegniesz i wspomnienia będą i tak super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie, tak jak pisze Leszek, pobiegniesz, bo chcesz, więc żadne tam gadanie Cię pewnie od pomysłu nie odwiedzie.

    ja myślę, że nie ma sensu Cię odwodzić, bo 5 miesięcy trenowania/biegania to wcale nie będzie tak mało. jakieś tam wybiegania za sobą masz. maraton powinieneś spokojnie ukończyć. czy ciało koniecznie się musi zemścić? może. ale NIE MUSI. to zależy od wielu czynników.

    a w tym roku taka fajna koszulka w Warszawie będzie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już widziałem koszulkę. Właśnie kombinuję jaki napis można skomponować z segmentów, bo uzyskanym czasem raczej się nie pochwalę - piątka z przodu murowana.
    Co do wybiegań to półmaraton nadal pozostaje moim najdłuższym dystansem. W sobotę planuje zrobić jakieś 25 km w OWB1 i ewentualnie coś w granicach 30 w przyszły weekend. Potem już głównie odpoczynek

    OdpowiedzUsuń