niedziela, 18 sierpnia 2013

Nie umiem odpoczywać od biegania

Długi weekend w okolicach Busko Zdroju uświadomił mi jedno: nie potrafię odpoczywać. Mimo, że nie miałem kompletnie żadnych obowiązków codziennie budziłem się około 6 rano. I do tego natrętna potrzeba biegania. Ale jak tu nie chcieć trenować, gdy wstaje się, a za oknem piękny rześki poranek. Teren wokół był ciekawie pagórkowaty, wyścielony łąkami poprzecinanymi polnymi drogami - okolica idealna na biegi krosowe.
Tylko, że ja tam pojechałem odpocząć od biegania właśnie. Dlatego umyślnie i z pełną premedytacją nie zabrałem ze sobą butów treningowych.
Bez odpowiedniego sprzętu biegowego czułem się zapewne jak erotoman-impotent w domu publicznym. Ale to już koniec celibatu. Ze świeżą opalenizną i wypoczętymi nogami dziś wieczorem zaliczyłem udany powrót na trasę. Do półmaratonu zostało 6 dni...

2 komentarze:

  1. teraz świeżość i "głód" biegania - będą efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obyś miał rację Karol... :)

    OdpowiedzUsuń