poniedziałek, 9 września 2013

Co z tym WF-em?



Gdzieś w informacjach usłyszałem wczoraj, że minister sportu Joanna Mucha idzie na wojnę! Tym razem nie jest to jednak wojna ze skorumpowanym światem futbolu, ani też z opóźnionymi menadżerami zarządzającymi Stadionem Narodowym. Otóż Pani Mucha walczyć będzie z... plagą zwolnień z zajęć WF-u!
-Jaką plagą? - może się zdziwić ktoś, kto podobnie jak ja uczęszczał do szkół w latach 90-tych. Przecież lekcje wychowania fizycznego, kiedy chodziłem do podstawówki były rodzajem nagrody. Po 6 godzinach lekcyjnych spędzonych w pozycji siedzącej - gdy od drewnianych siedzisk bolała już dupa - jak na zbawienie czekaliśmy na możliwość pobiegania za piłką, bicia rekordów na bieżni żużlowej, a nawet na nudnawe ćwiczenia gimnastyczne.
Czasy się zmieniły.
Żużel na bieżni zastąpiony został przez bitumin, a zamiast asfaltu po którym blizny mam do dziś w piłkę nożną gra się na orlikach. Zmieniła się także młodzież. Okazuje się, że teraźniejsi uczniowie postrzegają aktywność fizyczną zupełnie inaczej niż my. Przynieść zwolnienie lekarskie na cały semestr z WF-u już 2 września - tak dziś zdobywa się respekt wśród rówieśników. "Niech się inni męczą, ja jestem za fajny żeby się spocić!"
A przecież to właśnie lekcje wychowania fizycznego spajały grupę, uczyły współpracy. Nawet słabsi fizycznie koledzy na lekcji WF zawsze znajdowali coś dla siebie. Ktoś gorzej grał w piłkę nożną? Nie szkodzi - okazywało się, że jest najlepszy w skoku w dal. Niezależnie od poziomu sportowego uczniów każda klasa miała swoją reprezentacje piłkarską. Do dziś pamiętam mecze "klasa na klasę" w których nie było przebacz - dawało się z siebie 101%!

Pamiątkowa fotka przed meczem finałowym
Apogeum rywalizacji były Mistrzostwa Szkoły w Piłce Nożnej na które czekało się cały rok. Moment, w którym nasza klasa zdobyła wicemistrzostwo szkoły jest chyba moim najwspanialszym wspomnieniem z czasów podstawówki. Do dziś jako kapitan tamtej drużyny trzymam w szafce zżółknięty, wyblakły dyplom, który odebraliśmy za tamten turniej. Takie emocje związane ze zdrową rywalizacją kształtują charakter na lata. Ciężko jest mi wyobrazić sobie szkołę bez lekcji WF-u. Szkołę, która wypuszcza w świat kaleki nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne.
Nie jestem fanem minister Muchy. W walce ze zwolnieniami będę jej jednak kibicował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz