poniedziałek, 23 września 2013

Turcja - bieganie tutaj nie jest proste.

Içmeler jest niewielkim miasteczkiem zlokalizowanym przy jednej z wielu zatok Wybrzeża Egejskiego. Z sąsiednim Marmaris jest połączony 8-kilometrową promenadą. Jak na warunki tureckie jest to dość dobra droga wykonana z kostki, kamieni i ozdobnych płyt chodnikowych.
Trasę przetestowałem już drugiego dnia pobytu. Ustawiłem budzik na 5:45 i ku mojemu zdziwieniu rano okazało się, że o tej godzinie jest jeszcze zupełnie ciemno. Dopiero około 6:30 zaczęło sie delikatnie rozwidniać i wtedy zacząłem trening.
Chłodne powietrze, lekki wiaterek, szum fal - wydawałoby się, że warunki do biegania idealne. Içmeler z trzech stron otoczone jest wysokimi górami i kiedy już pojawia się słońce od razu staje się bardzo gorąco. Dodatkowym utrudnieniem dla osób biegających po promenadzie jest poranne polewanie drogi wodą. Jest to alternatywna metoda na pozbycie się wszelkich nieczystości. Mało kto bawi się tutaj w zamiatanie. Pety, żwir, odpadki, wszystko to znika w kratkach studzienek. Mokra ścieżka - zwłaszcza na odcinkach kamienistych - staje się śliska, a ponadto woda odparująca z gorącego podłoża sprawia, że robi się bardzo duszno.
Kolejnym problemem są wszechobecne skutery. Niby jest zakaz poruszania się pojazdami silnikowymi po promenadzie, ale w Turcji nikt się żadnymi zakazami nie przejmuje. Skuter może się nagle pojawić z lewej, lub prawej strony drogi. Może pocinać środkiem. Trzeba mieć oczy dookoła głowy. O bieganiu ze słuchawkami na uszach nie ma mowy.
Pomimo tych wszystkich przeszkód tureckie treningi będę wspominał bardzo dobrze. Wschodzące ponad górami słońce odbijające się w tafli morza i slalom pomiędzy palmami z nawiązką rekompensują wszystkie negatywne wrażenia.
Turcja jaką poznałem jest krajem sprzeczności. Z jednej strony bogate, imprezowe centrum miasta, mili pogodni ludzie, barwne ludowe tańce (w których i ja brałem udział) i piękne plenery. Z drugiej kontrastujące z nimi biedne przedmieścia, bezczelni i natrętni sprzedawcy wszelkiego rodzaju szmelcu oraz nachlani młodzi Turcy tańczący w barach dla turystów niczym małpki w ZOO.
Przed półmaratonem w Krasnymstawie kilkudniowy odpoczynek na przedgórzu świętokrzyskim w jakimś stopniu pomógł mi w osiągnięciu dobrego wyniku. Jak podziałają wakacje w Turcji? Okaże się już za tydzień w Warszawie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz