poniedziałek, 16 grudnia 2013

Biegaj z (zdrowym) sercem

Niewiele rzeczy potrafi mnie wykończyć psychicznie do tego stopnia co zakupy. Nie mam tu oczywiście na myśli zwykłego wyjścia do Lidla po mleko, ale parogodzinne bezsensowne latanie po galerii handlowej. Z żoną rzecz jasna ;)

Powiększone serce u biegacza
"Wszystko co wielkie jest wielkie przez serce"
- C. K. Norwid
W niedzielę będąc w galerii "Olimp" przechodziłem obok stoiska, gdzie kilka pań dokonywało pomiarów parametrów krwi. Aby potwierdzić naukowo, że żona + zakupy to mieszanka podwyższająca ciśnienie postanowiłem się przebadać. Po podłączeniu do aparatu okazało się, że ciśnienie mam prawie książkowe. Zaskoczeniem natomiast okazał się mój puls, który wynosił 47 bpm. Kobieta z dość poważną miną powiedziała mi, że tętno poniżej 50 bpm stanowi zagrożenie dla życia i niemal z automatu kwalifikuje się do zamontowania rozrusznika serca. Przyznam szczerze, że przez moment byłem dość skołowany (żeby nie powiedzieć przestraszony). Jednak po chwili, gdy emocje opadły przypomniałem sobie o tzw. "sercu biegacza".

Serce biegacza - przyczyna zaniżonego tętna.

Serce biegacza to nic innego jak zespół zmian anatomicznych i fizjologicznych związanych z pracą mięśnia sercowego u osób uprawiających sporty o charakterze wydolnościowym.W praktyce oznacza to:
  •  Powiększenie lewej komory serca. To właśnie ta komora "wysyła" natlenowaną krew za pośrednictwem aorty do całego organizmu. 
  •  Bradykardia, czyli zwolnienie częstotliwości bicia serca poniżej 60 uderzeń na minutę (bpm). U biegaczy jest zjawiskiem tak normalnym jak katar w listopadzie. Jerzy Skarżyński - wybitny biegacz długodystansowy po kilkunastu latach treningów doszedł do tętna 36 bpm. Z kolei hiszpański kolarz szosowy Miguel Indurain, 5-krotny zwycięzca Tour de France mógł pochwalić się tętnem wynoszącym jedynie 29 bpm! 
Podsumowując, nie ma żadnego powodu, abym miał podejrzewać, że z moim sercem dzieje się coś niedobrego. Wraz z ilością przebiegniętych kilometrów coraz bardziej wyćwiczone serce przystosowuje się do zwiększonego wysiłku. Jedyne trochę dziwi mnie fakt, że w ciągu pół roku treningów tętno spoczynkowe spadło o około 10 bpm.
Tak czy inaczej zamierzam udać się wkrótce na wizytę do kardiologa. Przed wysiłkiem jaki czeka mnie podczas Maratonu Lubelskiego przyda mi się przegląd silnika. No i oczywiście będę używał pulsometru na każdym treningu. Tak dla bezpieczeństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz