niedziela, 29 grudnia 2013

Trzy tygodnie na bieżni mechaniczej - sprawdzian w plenerze

Bieganie na bieżni stacjonarnej - wątpliwości mimo udanych treningów

Trenuję na bieżni stacjonarnej od 3 tygodni. Niby treningi dają mi w kość, jednak ciągle gdzieś tam po głowie ganiają wątpliwości. Czy taki rodzaj biegania nie jest zbyt sztuczny? A co jeśli pewnego dnia przyjdzie wiosna, ja wrócę na trasę i okaże się, że jestem bez formy, bo przez ostatnie miesiące żyłem w biegowym matrixie, który dawał mi fałszywe poczucie formy.

W takich warunkach nie da się nie biegać

Pierwszy weekend po Świętach Bożego Narodzenia, za oknami 10°C. W taką pogodę po prostu nie da się nie pobiegać. "Pieprzyć siłownie" - pomyślałem więc poetycko zapinając bluzę. W planie miałem dziś 4km spokojnego biegu w zakresie tlenowym, a następnie naprzemienny bieg 1 km w tempie 5:40 i 1 km w tempie 6:30 po 4 powtórzenia.

Trasa treningu biegowego - Lublin

Taktyka biegu - tempówki

Pierwszy kilometr wykonałem bez żadnych trudności w tempie powyżej 6:00/km. Celowo zwolniłem w dalszej części rozgrzewki, aby zaoszczędzić pary na tempówki. Pod koniec drugiego kilometra zacząłem odczuwać znajome bóle w piszczelach oraz pieczenie części podeszwowej stóp. Efekt odzwyczajenia nóg od twardego podłoża. W okolicy trzeciego km zatrzymałem się na minutę, aby porozciągać mięśnie. Od tego momentu ból i pieczenie powoli ustawały.
5 km to pierwsza tempóweczka - teren raczej płaski, z bocznym wiatrem (który tego dnia był dość silny) i po asfalcie. Zakończony czasem 5:14.
Kolejny intensywny 7. kilometr to bieg po polnej, trochę błotnistej drodze, w większości pod górkę i pod wiatr. Pomimo utrudnień  niezły czas odcinka: 5:19
Bieg na 9 km był w sumie najłatwiejszą tempówką. W większości lekko w dół, po chodniku. Pokonałem go w czasie 5:17.
Ostatni szybki odcinek to 11 km. Jego druga połowa, to bardzo stroma górka. Udało mi się pokonać ją na pełnej prędkości. Dawno nie czułem takiej mocy na podbiegach. Najwyraźniej treningi siły biegowej na pochylonej bieżni zaczynają przynosić efekty. Ostatnią tempówkę zakończyłem czasem 5:22.

Podsumowanie treningu

Sobotni bieg w terenie był bardzo owocny. Uwidocznił wszystkie moje słabe i silne strony. Na pewno będę kontynuował trening siły biegowej. Umiejętność szybkiego, bezproblemowego pokonywania wzniesień bardzo przyda mi się podczas pagórkowatego Maratonu Lubelskiego. Problemem pozostaje reakcja nóg na twarde podłoże od którego najwyraźniej odzwyczaiłem się przez te 3 tygodnie. Na tyle na ile będzie mi na to pozwalała pogoda będę przeplatał treningi na bieżni z bieganiem w terenie.

A właśnie, skoro już wspomniałem o pagórkowatym Maratonie Lubelskim. Przed Świętami wziąłem udział w konkursie na wyznaczenie trasy maratonu Jednym z kryteriów (choć chyba mniej ważnym) jest jak najmniejsza różnica w wysokości terenu. Siedziałem nad trasą 2 dni i mówię oficjalnie: w Lublinie nie da się zrobić płaskiego maratonu. Pozostałe kryteria chyba spełniłem ;)
Z niecierpliwością czekam na wyniki konkursu.

2 komentarze:

  1. Też przymierzałem się do lubelskiej trasy ale odpuściłem. Debiutowałem w maratonie lubelskim na królewskim dystansie. To była katorga i męczarnia ale frycowe zapłaciłem. Bieganie w terenie i o urozmaiconej nawierzchni bardzo pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku jest szansa, że będzie przynajmniej chłodniej. Nawet nie pytam czy biegniesz w Lubelskim.

      Usuń