poniedziałek, 20 stycznia 2014

Biegowe mity

Pogoda za oknem nie zachęca do biegania. Z nadmiaru czasu postanowiłem się więc zmierzyć na blogu się z kilkoma stereotypami związanymi z bieganiem. Oczywiście głupot na ten temat można znaleźć całe mnóstwo. Ja jednak postanowiłem opisać jedynie te mity, z którymi sam się zetknąłem.

Oddychanie nosem podczas biegania

Nikt nie wie gdzie i kiedy zrodziło się te dziwne przekonanie, ale po dziś dzień można usłyszeć, że biegnąc należy wdychać powietrze nosem. Dlaczego nosem? Zapewne dlatego, że nos filtruje zarazki i zanieczyszczenia, przy okazji ogrzewając powietrze wpadające do płuc. Cóż jednak z tego, że podczas biegu dostarczymy powietrze trochę czystsze i cieplejsze skoro będzie go zbyt mało, aby obsłużyć organizm.

Biegając w gorące dni szybciej się chudnie.

Spalanie tłuszczu jest dość złożonym procesem. Jeśli ktoś wyobrażał sobie, że biegnąc w 40°C wraz z potem przez skórę przesącza się skwierczący tłuszcz niestety nie miał racji. Oczywiście, gdy staniemy na wagę po takim treningu możemy zauważyć spadek masy ciała. Będzie on jednak spowodowany co najwyżej niebezpiecznym dla zdrowia odwodnieniem.

Bieganie - im częściej tym lepiej

Bardzo ważnym czynnikiem warunkującym wzrost formy jest regeneracja. Bezpośrednio po bieganiu zawsze nasza sprawność jest mniejsza. Musi upłynąć troszkę czasu, abyśmy wrócili do kondycji. Dopiero wówczas następuje efekt kompensacji treningu. Zbyt częste bieganie uniemożliwia wprowadzenie organizmu w stan kompensacji, co w efekcie prowadzi do spadku formy, a przy okazji zwiększa ryzyko kontuzji. 3-4 treningi w tygodniu w zupełności wystarczają.

Bieganie jest szkodliwe dla stawów

Czy jeżdżenie samochodem jest niebezpieczne dla życia? Jeżeli jeździmy po oblodzonej jezdni na letnich oponach, dwukrotnie przekraczając dozwoloną prędkość, bez zapiętych pasów to zapewne tak.
Podobnie jest z bieganiem. Przy zapewnieniu naszym stawom odpowiednich warunków do treningu, bieganie nie tylko im nie zaszkodzi, ale nawet wzmocni. Od kiedy biegam ani razu nie miałem problemu ze skręconym parę lat temu w górach kolanem (wcześniej raz na parę miesięcy miewałem bóle). Biegając warto pamiętać o kilku zasadach:
- Przed każdym treningiem poświęć przynajmniej kilka minut na rozgrzewkę. Ograniczysz ryzyko kontuzji.
- Jak najwięcej biegaj po miękkim podłożu (utwardzona ziemia, żwir, a nawet asfalt). Unikaj wszelkiego rodzaju betonowych chodników.
- Jeśli tak jak ja musisz trenować na betonie koniecznie zaopatrz się w specjalistyczne obuwie do biegania. Dobre buty biegowe są dość drogie, ale nowych kolan nie kupisz za żadne pieniądze.
- Część kontuzji bierze się z niewłaściwej postawy podczas biegania. Zwróć uwagę czy podczas biegu za bardzo nie przechylasz się w którąś stronę, czy lądujesz stopą na pięcie, czy wybijasz się z nogi wyprostowanej w kolanie. Takie błędy wydają się błahe, jednak pomnożone razy tysiące kroków mogą doprowadzić do kontuzji

Zakwasy na drugi dzień

Początkujący biegacze często borykają się z bólami nóg następnego dnia po treningu. Któż nie zna tego charakterystycznego bólu podczas schodzenia ze schodów, prawda? Mówimy wówczas "ale mam zakwasy". Tylko że te uczucie jakby nam ktoś nogi rozrywał z zakwasami ma niewiele wspólnego. Kwas mlekowy odpowiedzialny za zakwaszenie (a więc też bóle) mięśni metabolizuje się (po polsku: wchłania) po paru godzinach.
Dlaczego więc po treningu bolą mięśnie nóg? - ktoś zapyta. Ból jest wynikiem mikro urazów włókien mięśniowych nie przyzwyczajonych do intensywnej pracy. Z każdym kolejnym biegiem mięśnie przyzwyczają się do obciążeń, a ból staje się coraz słabszy. Z czasem niemal zupełnie znika.

Najbardziej absurdalne mity na temat biegania

Mitów na temat biegania jest oczywiście dużo więcej. Wśród nich nie brakuje tych ekstremalnie irracjonalnych. Gdzieś na forum przeczytałem ostrzeżenie pewnej kobiety, o tym jak jej znajomej na skutek biegania wypadła macica. Zapewne i tak miała dużo szczęście, bo podobno niektórym podczas biegu potrafią się od ścian jamy brzusznej poobrywać narządy wewnętrzne. Jeśli do tego dołączymy inne "niebezpieczeństwa": żylaki, zwiększone ryzyko zawału serca i zakażenia grzybicą płuc (oddychając przez usta) to można by odnieść wrażenie, że tylko Boża interwencja jest w stanie pomóc nam przeżyć trening.
I kto mi teraz powie, że bieganie nudne?

2 komentarze:

  1. Muzyka Robert20.01.2014, 22:20

    Świetne zderzenie świata "kanapowców" z osobami, które mają trochę więcej doświadczenia w aktywności fizycznej. Końcówka postu jest genialna. Bo jeśli bieganie może narazić człowieka na tyyyyyyyyyle kontuzji, urazów czy przemieszczenia (z wydaleniem włącznie!) narządów wewnętrznych - to po co biegać? Szkoda tylko, że robi się statystyki w bieganiu odnośnie tych "ciemnych stron biegania" (złamań, urazów a nawet zgonów), a nie robi się statystyk ilu ludziom bieganie (czy jakakolwiek PRAWDZIWA aktywność fizyczna) uratowała życie - to przed miażdżycą, nadwagą czy też innymi chorobami związanymi z siedzącym (pasywnym) trybem życia. No nie wspominając już o wydzielających się w czasie biegania endorfinach (UWAGA: to po pewnym czasie uzależnia!!), które sprawiają, że świat wydaje się piękniejszy i prostszy, a wszelkie problemy do pokonania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma chyba statystyk na temat wpływu biegania na zdrowie. Zapewne z tego względu, że biegacze to ponadprzeciętnie zdrowi ludzie i rzadko bywają pacjentami. Taka moja teoria... :)

    OdpowiedzUsuń