piątek, 10 stycznia 2014

Pogoda dla biegaczy

Ehh, pogoda w ostatnich dniach ciężko nas doświadcza. Prawda?
Weekend z wiatrem, częściowo z deszczem i śniegiem. Czasem trochę słońca i lekki mróz. Co z tego połączenia ciekawego wynikło w piątkowe popołudnie? Intensywne opady, a po chwili słońce i mamy piękną styczniową tęczę. Warto było trochę zmoknąć. Zazwyczaj nie robię fotek podczas biegania - czasem zdarza się, że po zminimalizowaniu endomomdo nie mogę do niego wrócić. Tym razem jednak zaryzykowałem i chyba warto było.


Dziś (poniedziałek) wykonałem zaległe wybieganie - w niedziele były silne podmuchy powietrza i nie chciało mi się biegać.
Biegłem z Lublina w kierunku Warszawy pod umiarkowany wiatr. Po przebiegnięciu około 8 km  planowałem wykonać nawrót i pchany przez podmuch wrócić do miasta. Jestem w miejscowości Jastków, endomondo wyświetla mi ósmy kilometr, robię w tył zwrot i... po chwili zauważam, że wiatr ucichł. Z początku myślałem, że biegnąc w przeciwnym kierunku po prostu go nie czuję, jednak spokojnie wylatujący dym z kominów potwierdził moje spostrzeżenia. Powietrze zatrzymało się. Po raz kolejny pogoda zrobiła mi dowcip. :)

Wybieganie i trucht pod górkę

Co do samego wybiegania - wykonałem prawie 17 km w równym tempie 5:59 i w zasadzie nie czułem specjalnego zmęczenia. Pod koniec trasy miałem 2 spore podbiegi. Tym razem nie walczyłem z nimi do upadłego. Dotychczas pokonywałem je na pełnej prędkości i płaciłem za to późniejszym spadkiem tempa. Dziś podbiegi zrobiłem lekkim truchtem, a stracone sekundy spokojnie narobiłem już na płaskim terenie.Taka metoda pokonywania wzniesień jest chyba dużo skuteczniejsza. Forma rośnie z każdym tygodniem, a do Maratonu Lubelskiego pozostało jeszcze pełne 4 miesiące.

Zapisy na Maraton Lubelski

BTW: na stronie maratonu zostały wreszcie uruchomione zapisy. Jestem już na liście startowej. Konkurs na trasę wciąż pozostaje nie roztrzygnięty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz