wtorek, 1 kwietnia 2014

Maratońska spirala strachu.

Maraton Lubelski odbędzie się za 5 i pół tygodnia. Zostało więc mało, nawet bardzo mało czasu. Z perspektywy przygotowań biegowych już nie wiele można zrobić. Najbliższe 3 tygodnie to przysłowiowy ostatni gwizdek, żeby trochę podkręcić jeszcze kondycję. Ostatnie dwa tygodnie oznaczają natomiast zbieranie sił. Im bliżej maratonu tym bardziej zagęszcza się atmosfera wokół tego biegu. Parę dni temu na facebook.com znalazłem porównanie profili tras z obecnego i zeszłego roku. Wniosek - tegoroczna trasa ma jeszcze większą sumę podbiegów niż ta z 2013 roku. Zimą organizatorzy Maratonu Lubelskiego ogłosili konkurs na trasę biegu, a jednym z głównych ocenianych kryteriów miał być możliwie płaski profil terenu. Jak się jednak okazuje podbiegi zeszły na dalszy plan.

Diamentowa - jeden z wielu podbiegów
Obecnie organizatorzy reklamują Maraton Lubelski jako jeden z najtrudniejszych biegów ulicznych w Polsce. Na oficjalnym fanpage pojawił się nawet cytat twórcy biegu Rzeźnika "Myślisz o Rzeźniku - przebiegnij Maraton Lubelski". Czy tego typu hasła przyciągną biegaczy? Mam nadzieję, że tak. Przesunięcie maratonu w Lublinie na maj spowodowało, że impreza ta musi obecnie konkurować z Cracovia Maraton. Rozdzielenie maratonu i Nocy Kultury także raczej popularności lubelskim zawodom nie doda. Może więc przynajmniej niezwykle wymagająca trasa stanie się magnesem przyciągającym biegowych wariatów? Mam wielką nadzieję.

Opis trasy Maratonu Lubelskiego

Cały czas zbieram się, żeby napisać obszerny tekst o trasie maratonu. Szczegółowa relacja z pewnością wkrótce powstanie. Tak na szybko mogę jednak napisać kilka spostrzeżeń.
1. Podbieg na Kosmowskiej wcale nie jest tak straszny jak go malują - na 7 km bez specjalnego szarżowania można go pokonać bez większego nakładu sił.
2. Cały Czechów jest niemal płaski. Dopiero podbieg na Spółdzielczości Pracy (na 13 km) przypomina, że biegniemy w Lublinie
3. Mełgiewska i Grygowej (16 km - 22 km) - tereny niemal za miastem. Jeżeli będzie wiał wiatr ze wschodu tutaj będzie on wyjątkowo przeszkadzał (odkryty teren). Ponadto najbardziej paskudna część trasy.
4. Krańcowa i Dywizjonu 303 (23 km -25 km) - relaks, relaks i jeszcze raz relaks. Niemal cały czas lekki spadek.
5. Zemborzycka (26 km -28 km) teraz dla odmiany lekko pod górkę
6. Kolejne kilometry to na zmianę wysokie i krótkie podbiegi oraz łagodne spadki aż do Jana Pawła
7. Jana Pawła (od 31 km) - pierwsze 2 km pod górę, następnie do 36 km cały czas płasko lub lekko pod górę
8. Kraśnicka (od 36 km) - kto tu dobiegnie ukończy maraton - teraz już do samej mety mamy albo płasko, albo lekki spadek.

To tak w wielkim skrócie.
W najbliższym czasie opiszę całą trasę kilometr po kilometrze.

1 komentarz:

  1. opis podbiegów przypomina okrutny żart prima aprilisowy lecz niestety to cała prawda...

    OdpowiedzUsuń