sobota, 23 sierpnia 2014

Wielu z nas ma w sobie coś z kury.

"...Pewna kura zamarzyła sobie o lataniu międzykontynentalnym. Aby tego dokonać podjęła się ciężkich treningów, których celem był spadek masy ciała oraz nauczenie się latania. Kura była bardzo ambitna i pracowita, zdobyła wszelką wiedzę na temat jak latać, odżywiać się, ubierać na licznych portalach lataczy, więc cele swoje osiągnęła. Niestety, przy próbach dalszego latania dochodziło do różnych przeciążeń, a lot międzykontynentalny był poza jej zasięgiem. Ambitna kura trenowała więcej i więcej aż w końcu... przeciążyła tak skrzydła, że nie mogła latać w ogóle. Powróciła na swoją farmę skąd mogła jedynie spoglądać na wielce pracowite ptaki, którym dzięki ciężkiej pracy udają się loty międzykontynentalne."
Tak zobrazowanym przykładem biegacza posłużył się dr Piotr Gawda, lubelski specjalista rehabilitacji medycyny sportowej i maratończyk w wywiadzie dla Newsweek. (Link do całego wywiadu: http://stylzycia.newsweek.pl/zrozumiec-bieganie-czyli-jak-swiadomie-wybrac-zdrowie-newsweek-pl,artykuly,346046,1.html)
Ambicja, ciężka praca, plany nie poparte zdrowym rozsądkiem i balon oczekiwań pompowany do granic możliwości - niestety, ta kura kogoś za bardzo mi przypomina.

W "portalach dla lataczy" eksperci wmawiają nam, że dzięki pracowitości, wytrwałości i wierze w siebie jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko. Zapewne takie uniwersalne podejście sprawdza się w wielu dziedzinach życia, ale nie w bieganiu. Bo czy bezmyślna biologiczna masa znajdująca się w naszych stawach kolanowych dzięki naszej wewnętrznej sile stanie się choć odrobinę mniej podatna na urazy? Siłą woli i hartem ducha nie oszukasz praw fizyki i ich następstw dla organizmu.

Niestety wielu początkujących biegaczy nie zdaje sobie sprawy z tego, że intensywność treningu nie dobrana do własnych możliwości może ich co najwyżej przybliżyć do zakończenia przygody z tym sportem. Taki biegacz bez problemu znajdzie w sieci plan treningowy pod każdy wynik i na fali entuzjazmu wybierze taki, który zarezerwowany jest dla dużo lepszych od niego. Niekiedy tylko znajdzie przy tym notkę od autora, w której jasno określone będzie, że plan biegowy np. "stworzony jest dla osób biegających regularnie od ponad roku, dla których ciągły bieg w tempie 5:00 min/km nie stanowi problemu". Zazwyczaj jednak będą to tylko suche dane treningowe.

W efekcie realizacja planu będzie gonitwą za kolejnymi jednostkami treningowymi. Kiedy świeżo upieczony sportowiec z zadanych 24 km będzie w stanie zrobić jedynie 21 km wybiegania, nie zrewiduje swoich możliwości i planów. Uzna to za swoją porażkę i w następnym tygodniu ambitnie dorzuci brakujący dystans próbując przebiec 28 km. Bo plan. Bo wszystko musi się zgadzać. Bo w sieci znalazł mema ze zdjęciem finiszującego profesjonalisty i dopiskiem "nigdy się nie poddawaj".
Zakończeniem takiej kariery biegowej będzie niestety historia kury. Jednak jak mówi dr Gawda:
"...Historia kury może mieć swój inny, optymistyczny epilog. Kura oprócz tego, że była pracowita i ambitna miała wyobraźnię, która umożliwiła jej zmianę sposobu myślenia. Pojęła, że długodystansowe latanie to nie tylko kwestia treningu, diety i sprzętu ale przede wszystkim współbrzmienie z otaczającym środowiskiem, jego zmieniającymi się parametrami. Idąc tym torem myślenia kura zrozumiała mechanizm tzw. kominów powietrznych, także po przeprowadzeniu rehabilitacji i cyklu treningów (portale lataczy znowu były w użyciu) latanie do Afryki to już dla niej norma."
Wszystkim kurom życzę więc więcej wyobraźni.

2 komentarze:

  1. i jak skończyła się historia z Twoją kontuzją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właściwie okazuje się, że wcale się nie skończyła. Udało zaleczyć się uraz na jakiś czas i właśnie teraz w trakcie intensywnych przygotowań do maratonu ból powrócił.

      Usuń