sobota, 18 kwietnia 2015

Trening z pulsometrem

Od wielu miesięcy biegam z planem treningowym. Zakłada on przebiegnięcie konkretnych jednostek treningowych w konkretnym tempie. W związku z tym, że intensywność moich biegów określa bardzo mądrze wyglądająca tabela dawno temu przestałem używać pulsometru.

Wczoraj do przebiegnięcia miałem 12 km w zakresie tlenowym. Tym razem postanowiłem wymyśliłem sobie, że będę biegł nie w ściśle określonym tempie, ale w taki sposób, aby tętno nie przekraczało 145 uderzeń serca na minutę (bpm). Wygrzebałem z szafki cud techniki z decathlonu - Geonaute Cardio Onrhythm 310. Nie używałem go zapewne ponad rok, ale baterie wciąż działały.


Jednym zwinnym ruchem usunąłem warstwę kurzu i przystąpiłem do ustawienia pulsometru.
Sprawdziłem ustawione zakresy tętna (w przypadku wyjścia po za określone wartości włącza się alarm dźwiękowy) i przy okazji wszedłem w konfiguracje. Pierwsze pytanie: "podaj płeć". Ostrożnie opuściłem wzrok i... odetchnąłem z ulgą - okazało się, że nie było to pytanie z kategorii tych podchwytliwych. Potwierdziłem wprowadzoną kiedyś literkę "M" i idziemy dalej. "Podaj wzrost" - no tutaj rzecz jasna nic się nie zmieniło - nadal solidne 182 cm - potwierdzam, idziemy dalej i nagle stało się! Kolejnym polem wyświetlonym do edytowania była moja masa ciała. Na ekranie pulsometru miga 84 kg. Patrze i aż wierzyć mi się nie chce, że jeszcze ponad rok temu tyle ważyłem. Z wielką rozpierającą mnie dumą zmieniłem wartość pola na 76 kg :)
Wszystko ustawione - czas na trening.

Pamiętam jak przez mgłę, że dawniej kiedy starałem się trzymać tętno poniżej 150 bpm musiałem biec w tempie nie większym niż 6:30 min/km. Tym razem okazało się, że biegnąc w warunkach nazwijmy to: neutralnych tempo 6:05 min/km gwarantowało mi utrzymywanie tętna na poziomie 145 bpm. To bardzo duża różnica. Podczas treningu sprawdziłem także swoje tętno biegu progowego (na granicy tlenowej). Bieg w tempie 5:35-5:40 podniósł mi tętno do wartości 157, a więc jest nieźle.
Mówiąc o warunkach neutralnych mam na myśli fragmenty trasy, które były płaskie i osłonięte od wiatru. Wahania tętna w momencie kiedy wykonywałem podbiegi pod wiatr, lub biegłem z górki mając wiatr w plecy były tak duże, że w zasadzie potwierdziły moją wcześniejszą opinie - bieg na tzw tętno w warunkach pagórkowatych nie ma sensu.

Cieszę się jednak, że założyłem pulsometr. Dzięki temu mogłem porównać swoją wydolność kiedyś i teraz. Zobaczyłem progres swojej formy, ucieszyłem się i...pulsometr zapewne trafi do szafki na kolejnych kilka miesięcy.

2 komentarze:

  1. Wow! Waga spadłą Ci nieźle, gratulacje!
    Co do pulsometru, to dopiero uczę się z niego korzystać, bo mam go zaledwie od 2 tygodniu. Fajna "zabawka", zastanawiam się czy wpłynie ma moje treningi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Na początku pulsometr bardzo się przydaje. Po jakimś czasie, kiedy "nauczysz się" czuć swój organizm będziesz potrafiła sama z dużym przybliżeniem określić jaki masz puls.

      Usuń