wtorek, 26 stycznia 2016

Hu hu ha, hu hu ha, niech ta zima spie...la!

Narzekanie 3... 2... 1... START!

Nie wiem jak Wam, ale mi ta zima wychodziła już bokiem. Ostatnie tygodnie trenowałem w każdych możliwych warunkach. Był mróz poniżej -10°C, były śnieżyce, był przenikliwy wiatr, a teraz mamy odwilż. Nie widzę nic przyjemnego w bieganiu zimą. Zupełnie nic.
Walka ze śliskim, zaśnieżonym podłożem zmusza człowieka do nieustannego skupienia i niestety nie pozwala rozwinąć prędkości. Ślizgające się nogi dużo szybciej się męczą - o efektywnym treningu na podbiegach można zapomnieć. Również na zbiegach trzeba znacznie skrócić krok, aby utrzymywać równowagę.
Jak niewiele wnosi takie bieganie dla poprawy formy mogę się tylko domyślać. Wiem natomiast, że potrafi człowieka wypalić. W poprzednich sezonach nie mogłem się doczekać na kolejny trening, teraz niemal zmuszałem się do wyjścia z domu.

Narzekanie 3... 2... 1... STOP!

Surowa zimowa aura na razie postanowiła nas opuścić. Stabilne podłoże i przyjemne temperatury powyżej 0°C stwarzają idealne warunki do treningów jakościowych.
Brakowało mi interwałów i biegów tempowych. Wraz z ich powrotem spodziewam się wzrostu formy. Ta się przyda bo już w najbliższą sobotę biegnę nocną dychę w ramach "Czterech Dych do Maratonu". Na 99 dni przed Maratonem Lubelskim będzie okazja, żeby sprawdzić swoje obecne możliwości. Trasa przebiega przez centrum miasta, gdzie zlokalizowanych jest sporo klubów. Na pewno będzie ciekawie.


8 komentarzy:

  1. Mi biega się super. Nie przeszkadza mi śnieg deszcz czy mróz.Żadnego dachowania i urazów póki co. Zima kształtuje charakter FIDO. Wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę razy było blisko, jednak na razie udaje mi się unikać wywrotek.

      Usuń
  2. Życzę powodzenia. Jeśli chodzi o pogodę, to podobnie biegałem teraz w różnych warunkach od ok -15, po deszcze i wiatry. Myślę, że kwestia nastawienia się pozytywnie na tą pogodę i trochę wolniejszy trening nie odbije się na końcowej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci że z jednej strony udaje mi się wydłóżać kilometraż, jednak jednocześnie czuję że spadła mi wytrzymałość tempowa. Na szczęście wszystko jest do nadrobienia

      Usuń
  3. Zajefajny tytuł wpisu :) Zima kształtuje charaktery. Jak wychodzisz na trening w mrozie, śniegu, deszczu czy mroźnym wietrze trenujesz również psychikę. A mocna psychika się przydaje kiedy maraton zacina się po 30tce :) Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takim buforem pomagającym prztrwać kryzys po 30 km oprócz wybiegań jest trening podbiegów. Maraton Lubelski jest bardzo specyficzny. Od 30 km zaczyna się podbieg, który ciągnie się z małą przerwą przez prawie 6 km. Pozdrawiam

      Usuń
    2. W Lublinie jeszcze maratonu nie biegałem a podbieg po 30 km to wyzwanie :) Kiedy to się odbywa?

      Usuń
    3. 8 maja. Zapraszam. A na zachętę masz opis trasy razem z profilem z roku 2014 (w zeszłym roku zaszły tylko kosmetyczne zmiany):
      http://fido83.blogspot.com/2014/04/trasa-drugiego-maratonu-lubelskiego.html

      Usuń